I stała się drewniana konsola!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak stała się drewniana konsola?

Za górami, za lasami, w dużym mieście, żyła sobie matka dziecku, która przeczytała w czasopiśmie wnętrzarskim o miejskiej stolarni (Wióry). I tak się wszystko zaczęło 🙂  Stała się drewniana konsola.

Skłamałabym mówiąc, że było łatwo. Łatwo nie było, ale jakże przyjemnie i wesoło.

Na kurs zapisałam się tuż przed wakacyjnym leniuchowaniem w Chorwacji. Po powrocie sporo się działo w moim życiu, kilka problemów zdrowotnych. W końcu trafiłam do stolarni z pomysłem na zrobienie krzesła. Jednak okazało się, że raczej podczas kilkumiesięcznego kursu krzesła nie zrobię, to jeden z bardziej skomplikowanych projektów. Miała być skrzynia z siedziskiem, ale w chwili gdy do domu trafiła komoda, o której już pisałam (Jak 25-letnia szafka na buty przestała być szafką na buty) z pomysłu zrezygnowałam. Pomyślałam o biurku…A od biurka już krótka droga do konsolki 🙂

 

drewniana konsola

 

drewniana konsola

 

Kurs stolarski to jedna z najfajniejszych rzeczy jaką ostatnio dla siebie zrobiłam. Nie oszukuję! I nie chodzi o to, że nauczyłam się rzemiosła. Owszem, teorię znam, wiem jak łączyć drewno kołkami, wkrętami, czopami, lamelami… W praktyce również potrafię, ale łatwiej mi idzie teoretyzowanie. No i co tu dużo gadać, stolarką to ja nie jestem i nie będę! Jednak jest w tym wszystkim wartość dodana – wspaniali ludzie, niesamowita atmosfera, radość z robienia czegoś namacalnego. To wszystko powodowało, że z niecierpliwością oczekiwałam każdego piątku ( byłam piątkową kursantką ). I tak z każdym tygodniem drewno nabierało kształtu.

 

drewniana konsola

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Jest i ona 🙂

Powstała magiczna drewniana konsola przesiąknięta duchem stolarni. Nie ma ani jednego wkrętu, wszystkie łączenia są drewniane, 6 czopów (!), kołki, pot, łzy radości (ze smutku nie płakałam choć niewiele brakowało przy jednym z czopów), sporo miłości i szczypta mojego szaleństwa. Cieszę się jak dziecko z tego mebla! W życiu nie spodziewałam się, że to może dawać aż taką satysfakcję. Konsoli do ideału daleko, ale mam to głęboooko gdzieś 🙂 Jest moja, piękna, drewniana, pachnąca świeżością, delikatnie pobielona żeby było widać drewno (niewiele brakowało a potraktowałabym ją bejcą). Miała stać w sypialni, ale chyba zajmie honorowe miejsce pod obrazem w przedpokoju. Będzie ją widać od razu po wejściu do mieszkania. Póki co stoi na środku salonu i raduje oko me.  Gdy jestem w domu zerkam na nią kiedy tylko mogę. Ba! Poza domem moje myśli też do niej wędrują! Nie wiem czy to dobrze  😉

A jak Wam się podoba? Jestem spragniona Waszych opinii!!